Dziś zakończyło się głosowanie na Tekst Roku. Do finału
przechodzi 30 tekstów, niestety nie ma wśród nich mojego, ale i tak dziękuję
wszystkim, którzy wsparli mnie i zagłosowali. 1/4 stawki, to i tak niezły wynik. Szkoda, że nie przeszło kilka
innych ciekawych tekstów, ale to już moja subiektywna ocena. Jak mawiała klasyk: „Sorry,
taki mamy… system głosowania”. Gratuluję wszystkim, którzy dostali się do finału i powodzenia życzę Joannie Bator, która teraz
będzie czytać, czytać i wybierać.
Od pierwszych stron pozwoliłam porwać się tej prozie. Wciągająca, choć jest to język prosty, narracja tradycyjna, trzecioosobowa. Grona gniewu Johna Steinbecka (1902-1968) to książka uważana za najwybitniejsze dzieło w twórczości tego Noblisty, za którą otrzymał w 1940 roku Nagrodę Pulitzera, klasyka, którą odkryłam niestety dość późno. Na początku książki poznajemy jednego z bohaterów, który po kilku latach nieobecności powraca do domu, by za chwilę wraz z rodziną udać się w daleką, niebezpieczną podróż. Poza sobą pozostawiają całe swoje dotychczasowe życie, swoje marzenia, wspomnienia, przed nimi jest tylko niewiadoma, a ich wędrówka przypomina exodus Izraela z Księgi Wyjścia . Niezależnie, jak często powtarzają, że czeka ich nowe, wspaniałe życie, wiara jaka zagościła w ich sercach nie wystarczy, by zagłuszyć lęk i wątpliwości. Prowadzi ich szosa 66, dziś uznawana już za zabytkową, droga, którą Steinbeck nazywa „drogą matką”, a określenie to na trwałe weszło do języka i litera...
Komentarze
Prześlij komentarz