Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Chutnik

Mama ma zawsze rację. S. Chutnik

Źródło okładki „Przestańmy się więc wygłupiać, infantylnie skrzeczeć nad wózeczkiem. Idzie taka matka po placu zabaw i tylko nosek wyciera, smoczek podtyka, chusteczką zwilżoną foremkę przeciera. A daj już spokój, kobito, temu dzieciakowi. Pozwól mu się zabrudzić i nie mów do niego jak do, no właśnie, dziecka. Mów do niego jak do człowieka” (s. 31), ten krótki fragment dowodzi, że specyficzny dla Sylwii Chutnik styl i obrazowy język dominuje w jej kolejnej książce „Mama ma zawsze rację”. Autorka obśmiewa nie tylko infantylny język, jakim nie wiedzieć czemu niektórzy dorośli przemawiają do małych dzieci, ale bez oporów pisze na temat ciąży i porodu, depresji poporodowej. Bliskość z dzieckiem, wspólne spędzane czasu to z kolei lepsze niż dopalacze, lokaty, to wsparcie, które jest lepsze niż psychoterapia, a chłodne wychowanie to głupota. Chutnik zarzuca także obłudę tym, którzy oburzają się na publiczne karmienie piersią, przy jednoczesnym akceptowaniu wszechobecnych rekl...

Dzidzia. S. Chutnik

Dzidzia to nie jest książka przyjemna w odbiorze. Sylwia Chutnik kulturoznawczyni, pisarka, matka, prezes   Fundacji Mama debiutowała Kieszonkowym atlasem kobiet , w Dzidzi po raz kolejny podejmuje trudny temat stosunku kobiet wobec rzeczywistości oraz społeczeństwa wobec kobiet. Tytuł kojarzy się z małym dzieckiem, kimś niedojrzałym, niesamodzielnym, kimś kim należy się opiekować, ale wzbudzającym pozytywne uczucia. Powieściowa Dzidzia jest niesamodzielna, niedojrzała, ale nie wynika to z jej wieku, ale z niepełnosprawności, zarówno intelektualnej jak i fizycznej. Być może nie do końca zdaje sobie sprawę ze swojego położenia, ale odczuwa, że jest inna i nieakceptowana. Przez otoczenie traktowana jest jako kara zesłana przez Boga na jej rodzinę, ponieważ babka Dzidzi w czasie drugiej wojny światowej okradała uciekinierów z Warszawy i kolaborowała z hitlerowcami. Cierpienie Dzidzi jest więc karą, o czym z satysfakcją przypominają mieszkańcy wsi. Przywoływane w książ...

Oblicza

Miniaturowe obrazki życia kobiet zamieszkujących w kamienicy przy ulicy Opaczewskiej w Warszawie znalazły swoje miejsce w książce Sylwii Chutnik Kieszonkowy atlas kobiet . Bohaterki, Marie, są w różnym wieku, mają różne doświadczenia, wśród nich jest nawet jeden Marian, paniopan, jak mówią o nim sąsiedzi, jednak postacie te trudno polubić. Wepchnięte w stereotypowe role matki, córki, żony, sąsiadki ich życie wypełnia zło i smutek. Chutnik doskonale odzwierciedla język ulicy, bazaru, gdzie toczy się w znacznej mierze akcja pierwszej historii. Słyszymy dźwięki mowy, które otaczają kobiety, głosy wydające polecenia, rozkazy, wskazujące jak należy postępować, by zostać przyjętym lub wręcz uniknąć odrzucenia ze strony środowiska, w którym akurat przyszło im żyć. Autorka opisuje codziennie powtarzane, rutynowe czynności wykonywane przez bohaterki, a które są udziałem milionów kobiet na świecie. Życia Czarnej Mańki nie można określić inaczej niż wegetacja. Potoczny język i skł...