Przez kilka tygodni, począwszy od 11 kwietnia 1994 roku, dziesięciu mężczyzn przyłączało się do większej grupy mieszkańców okolicznych wiosek i wychodziło na polowanie. Myśliwymi byli członkowie plemienia Hutu, „zwierzyną” ich sąsiedzi z plemienia Tutsi. Kaci i ofiary. Pierwsi mieli do wykonania pewne zadanie, bo jak mówił jeden z nich: „Zasadą numer jeden było zabijanie. Zasady numer dwa nie było. To była organizacja bez zbędnych komplikacji”. Jean Hatzfeld w Sezonie maczet koncentruje uwagę na wydarzeniach od 11 kwietnia do 14 maja 1994, które rozgrywały się na trzech wzgórzach powiatu Nyamata w Rwandzie: Kibungo, Kanzenze, N`tarama. Konkretni ludzie, miejsca są punktem wyjścia do szerszych rozważań, refleksji nad motywami ludobójstwa. Reporter przedstawia swoje spojrzenie na mechanizmy prowadzące do sytuacji, w której człowiek staje naprzeciw drugiego człowieka i zadaje mu śmiertelny cios, a następnie powtarza tę czynność w nieskończoność. Bohat...
Warto zrobić sobie przerwę na książkę...