Tajemniczy jeździec, który przybywa pewnego dnia do Jefferson, staje się obiektem zainteresowania mieszkańców tego prowincjonalnego miasteczka. On jednak nie stara się wchodzić w bliższe relacje ze swoimi nowymi sąsiadami. Przybysz po pewnym czasie kupuje za bezcen ziemię od Indian i rozpoczyna budowę domu. W ten sposób rozpoczyna się powieść Williama Faulknera "Absalomie, Absalomie..." Kilkuset stronicowy utwór pisany z perspektywy kilku opowiadających, cały czas uzupełniany jest nowymi szczegółami z życia rodziny Sutpenów, której założycielem stał się wspomniany przybysz. Thomas Sutpen zamknięty w sobie, zimny, despotyczny mąż i ojciec, sadystyczny rasista bestialsko wykorzystujący niewolników na swojej plantacji. Faulkner, posługując się strumieniem świadomości, w każdej opowieści ujawnia sposób myślenia mieszkańców Jefferson, dla których możliwe jest małżeństwo bez miłości, kazirodztwo, chłodna kalkulacja i wykorzystywanie otoczenia do realizacji swoich celó...
Warto zrobić sobie przerwę na książkę...