Madagaskar - jedno z najbiedniejszych państw na świecie, gdzie głód jest codziennością społeczeństwa, paradoksalnie, bo na wyspie na ogromną skalę wydobywa się szafiry i rubiny oraz produkuje wanilię, ale łatwo domyślić się, że działalność ta jest pod kontrolą mafii. To miejsce, gdzie trzeba mieć dużo czasu i żyć zgodnie z jego rytmem, bo brak perspektyw i życie bliskie poziomu wegetacji powodują, że właściwie nie ma on znaczenia. To właśnie tam Paweł i Magdalena Opaska wybrali się na jedną ze swoich rowerowych podróży, którą opisali w książce „Przez Madagaskar na rowerach… pieszo i taxi-brousse’em”. Czytając, zastanawiałam się czy podróż na rowerach przez Madagaskar ma sens, bo choć sama uwielbiam ten środek transportu, to miałam wrażenie, że jest to raczej walka z błotem o każdy kilometr, nawet metr drogi. Pod koniec książki autorzy sami przyznają, że zwłaszcza początkujących podróżników, mozół tej podróży może zniechęcać. Zresztą nie czepiajmy się rowerów, również ...
Warto zrobić sobie przerwę na książkę...